Przebudzenie?

Autor: joanaw kategorii: Puls
20
LIS

Kiedy zamknęła oczy, zobaczyła kobietę siedzącą samotnie na wzgórzu.
Niby nic nad zwyczajnego, bo zwykła już widzieć ją wcześniej, ale dziś
zrozumiała, że widzi siebie; siebie taką jaką chciałaby być, może
siebie taką jakiej nie znała wcześniej; może zawsze taka była, a może
dopiero taką będzie. Widziała wyraźnie jej skromną suknię w kolorze burzowego
nieba i rozwiane włosy, wypłowiałe troszkę zapewne z powodu zmiennej
pogody.
Rozejrzała się wokół, podziwiała krajobraz, surowy, zimny i ponury;
przestrzeń tak bezkresną, że nie mogła jej objąć wzrokiem. Czuła, że
przekracza to zakres jej rozumienia, że nie jest w stanie pojąć dlaczego się
znalazła w takim miejscu. Rzuciła okiem na skalny występ, poszarpane
skarpy, surową zieleń i  pustkę; czuła chłód i obcość, ale pragnęła
pozostać tam, bo mimo wszystko było jej dobrze. Może to tęsknota za
wolnością, może samotnosć jej się zamarzyła, może chciała się wsłuchać w
siebie i swoje potrzeby?
Przypomniała sobie wiele sytuacji z przeszłości i to jak jej było źle,
gdy robiła co musiała, bo ktoś od niej tego oczekiwał; i tę jej
chwilową satysfakcję, że jej wysiłki nie poszły na marne; że może kogoś
uszczęśliwiła, że może wyręczyła w kłopocie; chwilę czuła się
potrzebna. Nieustanna tęsknota za czymś czego nie umiała nazwać była w niej
obecna kiedy na jawie i we śnie marzyła. Dużo mówiła i często się śmiała,
ukrywając nieśmiałość i prawdziwe myśli. Bała się tego co chciała
zrobić, jednocześnie pragnąc tego o czym śniła. Śniła swój sen o szczęściu, gdy tylko mrok przykrywał szczelnie cielskiem ostatni promyk słońca i niebo posrebrzało od blasku gwiazd. Lubiła być sama. Często
wyobrażała sobie, że nagle wszyscy ludzie zniknęli i gdy rano wstała okazało
się, że jest jedyna. Wydawało jej się, że to jest to czego pragnie, że już
nikt i nic nie przeszkodzi jej w realizacji siebie, że wreszcie może
wszystko. Chwile zwątpienia przeplatane nagłymi przebłyskami olśnienia
powodowały, że jeszcze mogła w miarę normalnie funkcjonować. Wierzyła, że nie
wszystko stracone, że wiele może osiągnąć, że najważniejsze to
uszczęśliwić siebie, a dopiero potem należy myśleć o innych; że to jej
szczęście powinno być najwyżej w hierarchii jej wartości.
Wróciła do kobiety. Znów ją zobaczyła, ale inaczej. Dopiero teraz do
niej dotarł prawdziwy obraz jej samej. Zobaczyła smutek w jej oczach, usta
wykrzywione w grymasie rozpaczy, wzrok wyraźnie za czymś lub za kimś
wodził, coraz bardziej niecierpliwie, coraz bardziej rozczarowany i przyblakły.
Ona wyraźnie tęskniła za bliskością, ona już dłużej nie chciała być
sama, mimo tego, że taki stan wydawał się być wymarzoną sytacją na
rozwój, bo dawał poczucie świętego spokoju, gdzie nic i nikt nie śmiało go
zakłócić. Zerwała się w końcu z letargu, pobiegła bez celu przed siebie,
kręcąć się w kółko upadła. Na kolanach wsród pustkowia echo niosło
jej krzyk rozpaczy;a ona wiedziała  , że nikt nie usłyszy….

Nie tak miało być

Autor: joanaw kategorii: Puls
6
LIS

Są w życiu takie stany, gdy już sił brak na walkę, a każde
rozwiązanie wydaje sie być niedorzeczne. Pytasz mnie co masz zrobic, a ja? Już słów
mi brak, pocieszenia nie znajdziesz u mnie. To nie tak, że ja nie chcę
pomóc, to nie tak, że już mam Cię dość. Czasem poprostu opadam z sił,
jestem nieobecna duchem i ciałem; przestają czuć cokolwiek. I tylko smutek,
niepokój we mnie sprawia, że wciąż jestem blisko. Tyle bym chciała
powiedzieć, tyle zrobić, ale przecież nie mogę Ci mówić jak masz żyć. Sama
tego nie wiem. Pogubiłyśmy się w tej naszej beztrosce, już nie potrafimy
realnie myśleć i czuć. Obie mamy swój świat, swoje smutki i radości,
których wciąż nam brak. Co dzień pragniemy, zdobywamy. Widzę jak Ci się
humor poprawia, kiedy dostaniesz to co lubisz. Marzysz o miłości, ale czy to już to?
Czy ona chce nadejść, teraz, może to nie jest dobry moment,
może jeszcze poczekaj chwilkę, może pomyśl, zastanów sie jeszcze, może
to jeszcze nie ten czas. Czasem warto czekać na coś pięknego, nie warto
brać jak leci byle jakości, nierealnych wyobrażeń; za szybko, nie tak.
Wszystko nie tak, nie po kolei, zawróć może, jeszcze jest czas.
Dużo za dużo myślę, a im dłużej to robię tym mniej wiem. Może bym
nawet chciała tak czasem pójść na żywioł jak Ty, ale to nie mój styl;
robić wbrew sobie nie chce nic. Ograniczenia mam spore, dla Ciebie obcy jest
taki stan, może jestem bardziej realna, może rozsądniejsza, a już napewno
nie robię nic pochopnie, bez przemyślenia, dla mnie to bez sensu.
Napisałaś mi wczoraj, że Go kochasz, ale ja wątpię w to, że wiesz co
to miłość. Widzę zagubioną, małą dziewczynkę, która za szybko
wkroczyła w dorosły świat, a teraz czuje się osaczona, błądzi w labiryncie uczuć
i emocji, szukając drogi wyjścia, ale wciąż nie może jej dostrzec.
Krecisz się w kółko, ale zawsze wracasz do punktu wyjścia, niczym bumerang.
Tyle byś chciała, wszystko naraz wręcz; niecierpliwość to chyba drugie Twoje
imię. Jak dla mnie tempo za szybkie, lubię sobie pomyśleć, odpłynąć
na chwilę, ale wracam; ja zawsze wracam; Ty błądzisz, szukasz, zbaczasz z
obranych dróg, ja obserwuję, jak się obrócisz poczujesz mój oddech na
karku, a myśl o mnie będzie Twoim wyrzutem sumienia.
Przyjaciele powinni być czasem takim hamulcem bezpieczeństwa, kołem
ochronnym; powinni reagować szybciej niż my sami na niebezpieczeństwo, które
wisi nam nad głową. Nie o to chodzi by nas chronili przed błędami, by nam
podsuwali gotowe rozwiazanie, ale o to by byli obecni i pomocni zawsze wtedy,
kiedy ich potrzebujemy. Dziś chcę Ci powiedzieć jedno, byłam, jestem i
będę zawsze blisko Ciebie, będę obserwować w milczeniu, czasem Ci coś
powiem, czasem opieprzę, czasem Cię przytulę, kiedy tylko zechcesz

Zarówno piosenkę jak i całą notkę dedykuję Linie :)

;)

Autor: joanaw kategorii: Puls
4
LIS

Wydeptane ścieżki w życiu mam
Po tych sciężkach kroczy jeszcze pewien pan
Jest w pobliżu, czuję ciepło jego warg
nieustannie widzę w myślach jego twarz
Wołałam Go wczoraj,
nie zjawił się wcale
Nie dziwię się w końcu ma do mnie kawałek
Wszystko mi mówi i się tym nie chwalę,
że w jego sercu zamieszkam na stałe
Jeszcze tylko mil kilka przepłynę
Zarzucę sieci, poczekam wytrwale
Myślami Go zasypię, uśmiechem omamię
Mam wizje nieśmiałe o magicznym planie
W deszczu kropelkach zatańczę, na parasolu
W jesienny wieczór liściem, na kapelusz spadnę
Będę niby duchem, a może marzeniem
Będę jego kroki śledziła z nadzieją
Może się odwróci, może mnie dostrzeże
Może mnie zadepcze, kiedy pod Nim leżę
On taki nieświadom mojej obecnosci,
wciąż nie wie, że chodzi wokół swej miłości.

Pora na rozstanie

Autor: joanaw kategorii: Puls
31
PAZ

Mówiłam Ci, żebyś więcej nie przyłaził do mnie pod szkołę, do mnie do mieszkania i żebyś całkiem już o mnie zapomniał. Zdaje się, że nie rozumiesz prostych i jasnych komunikatów. Nie chcę Cię, nie chcę Cię widzieć, słyszeć, nie chcę byś tu przychodził i się łasił. Klamka zapadła, nie otworzysz znów drzwi do mojego serca. Raz Ci się to udało, pamiętam, ale wtedy tego chciałam. Chciałam z Tobą być, kochałam Cię nawet, ale Ty musiałeś wszystko zepsuć. Po co chodziłeś, węszyłeś, plotkowałeś i śledziłeś mnie na każdym kroku? Chciałeś mieć nade mną kontrolę. Jak pies gończy węszyłeś mój trop, gdy tylko oddalałam się o kilka metrów. Myślisz, że na czym polega związek? Na wiecznym przebywaniu ze sobą, na ciągłym gapieniu się w oczy? Dość mam Twoich maślanych oczu, mdli mnie na samą myśl o nich. Czy Ty naprawdę nie rozumiesz, że każdy człowiek potrzebuje samotności, czasem wypadu na piwo z koleżankami, bądź kolegami. Nie! Ty zawsze wiedziałeś lepiej czego mi trzeba w danej chwili. Wiem, chciałeś się mną opiekować, ale czy ja Cię o to prosiłam? Miałam w nosie Twoje mi słodzenie, Twoje wieczne włażenie mi w dupę. Osaczałeś mnie, nie pozwalałeś o sobie zapomnieć. Ty wiesz jak ja się czułam, gdy wychodziłam na ulicę? Powiem Ci, czułam się jak uciekinier z więzienia o zaostrzonym rygorze. Przemykałam chodnikami, co chwila się oglądałam, czasem mi sie zdawało, ze Cię dostrzegam za rogiem. Potem dopiero wyszło na jaw, że to nie były moje halucynacje, ani urojenia, Ty faktycznie za mną łaziłeś. No szok! Jeszcze nagadałeś jakiś głupot, że ja niby jestem zdolna do dziwnych rzeczy, że na mnie trzeba uważać i mnie pilnować; bo co? Bo chciales mnie ubezwłasnowolnić, zamknąć w złotej klatce i godzinami się na mnie lampić. Ile można się gapić?Co Ty chcialeś tam wylukać w nich? Tajemnice jakieś, dowody zdrady, moje myśli. Ja pierdole! Tym mnie najbardziej wkurwiłeś, że ciągle mnie podejrzewałeś o coś, co nie miało miejsca, a Ty sobie coś uroiłeś w swojej chorej główce. Wierzę w to, że mnie kochasz, powtarzasz to w kółko, ale ja nie chcę tego słyszeć. Skończyło się, pogódź się z tym i zacznij żyć od nowa, zobaczysz jeszcze będziesz się z tego śmiał, naprawdę, uwierz, to nie jest koniec świata.
Co? Co jest? Gapisz sie jakby inaczej, dotarło wreszcie? A no tak pewnie głodny jesteś. No dobra, skoro już się pofatygowałeś taki szmat drogi i do tego zapewne na piechotę, to chodź, ugotowałam coś na praktyce, makaron z sosem, lubisz? Ale wiesz, nie licz na nic, łapki przy sobie i masz być grzeczny, po przyjacielsku się rozstańmy. I nie bądź smutny, no już uśmiech ma być. Mama Cię wyrzuciła z domu? No co Ty powiesz? Nie graj przede mną sierotki marysi, w niczym Ci to nie pomoże. I co jeszcze? Może chcesz u mnie przenocować? Nie? To dobrze. Co chcesz? A.. rower pożyczyć. No matko, wiedziałam, ze tak będzie, musisz mieć pretekst, żeby wrócić. No nie, tego już za wiele. No, nie gap się tak, dobra dam Ci ten rower. Co jeszcze chcesz? Przytulić Cię? Chyba śnisz, nia ma mowy. Lepiej już idź. Rower przyprowadź jak mnie nie będzie w domu, wiesz kiedy, znasz mój plan lekcji na pamięć.

Mniammm

Autor: joanaw kategorii: Puls
28
PAZ

> chcesz usłyszeć jak go wyliżę ?

> wezmę go w dłonie i będę lizać jak  lizaczka

> najpierw samą końcóweczkę, lekko odchylając skórkę

> moje rozgrzane usta i język wijące się wokół sterczącego fiuta
> wilgotno i ciepło

> wyobraź sobie jak smakowicie mlaskam gdy go oblizuję od nasady aż po
sam koniuszek
> jęczę przy tym z zadowoleniem

> liżę łapczywie i co chwilę zanurzam w ustach

> sterczącymi sutkami ocieram się o ciebie

> trzymam go w dłoniach, wymachuję nim, obijając o swój język
> czujesz to?

> ciało Ci drży, jesteś podniecony

> drażnie nim sutki i co chwila wkładam go między uda

> moja cipka jest taka wilgotna

> wkładam tam palce, pozwalam ci patrzeć

> cipeczka wygolona, nasmarowana pachnąca oliwką, chcesz ją dotknąć ale
nie pozwalam

> przerywam lizanie i wtykam go między wargi rozchylone, tak by drażnił
łechtaczkę i przesuwam sie w górę i w dół, szepczę Ci do ucha małe
świństewka i jęczę

> nie pozwalam Ci się dotykać, leżysz nieruchomo

> usta masz rozchylone, próbujesz mnie pocałować w szyję, ale ja na to
nie pozwalam, jesteś w moim władaniu

> oliwką smaruję całe twoje cialo, fiut jest nabrzmiały i sterczący,
mam wrażenie, że za chwilę eksploduje w moich dłoniach, a ja nie chcę do
tego dopuścić, więc przestaję go pieścić

> pochylam się nad Tobą, tak byś mógł obserwować moje falujące piersi,
podczas gdy ja ślizgam się po twoim brzuchu

> dłonie Twoje już zaczynają bładzić po moich pośladkach, próbujesz
mnie zepchnąć niżej, ale ja chcę Cię trochę podręczyć

> przestajesz mieć kontrolę nad swoim ciałem

> zaczynasz mnie łapać za ramiona, wbijasz swoje palce, zadajesz mi ból,
próbujesz zmusić bym Cię dosiadła
> ale nie
> ja tego nie chcę
> chcę byś skończył w moich ustach
> ale wtedy kiedy ja uznam to za stosowne

> pomęcz się, pojęcz
> chcę Cię pokatować
> chcę patrzeć jak wykrzywiasz twarz
> jak już nie możesz wytrzymać z pożądania

> obliżę Twoje usta, pozwolę possać mój język
> tego pragniesz
> wciągasz go łapczywie

> czuję, że za chwilę wsadzisz mi go do gardła
> próbujesz przejąć nade mną kontrolę

> wiem, że dłużej już nie wytrzymasz więc schodzę w dół
> delikatnie go chwytam

> wkładam do ust i lekko przesuwając doprowadzam do orgazmu

> twoja lepka sperma wypełnia moje usta
> wypijam do dna

> zlizuję każdą kroplę, jeszcze chwilę go trzymam w ustach bo nie lubisz
gdy raptownie go wypluwam

> zostawiam Cię i odchodzę
> już mi nie jesteś do niczego potrzebny

Komu potrzebny żal?

Autor: joanaw kategorii: Puls
23
PAZ

Nie pytaj mnie ile jeszcze przed Nami, nie pytaj jaki humor dziś mam, nie źlij mnie.W odpowiedzi tylko dostaniesz, że nie mam dla Ciebie już miłych słów. Kołowrotek się kręci, lecz ja złapać nie dam się. Pływam sobie spokojnie po wzburzonym oceanie, walczę, nie poddam się. Rzuciłeś kamień ? Spadł z hukiem na dno. Obcyś mi i niechciany, widok Twój drażni mnie. Zabiorę ze sobą miłe wspomnienia, pustka zostanie niepamieci złych chwil.
Tak obco tu i pusto do tego powiało chłodem, Twoich ramion ciepło nie skusi mnie już, nie łudź się. Co mi po tym, że chcesz, co mi po tym, że może kiedyś jednak, że może byś chciał. Nie myślę o tym co się zdarzyć może, nie myślę o tym co dać byś mi chciał. Na zimnej trawie głowę położę, zamykam oczy, dobrze mi tak. Błogości stan niezmienny; cierpienia smak potrzebny mi, tak jak i te łzy. Nie czuć nic chwilę, wieczność-marzenie. Komu potrzebny żal?

Raj-prześmiewczo

Autor: joanaw kategorii: Puls
22
PAZ

Posłał mnie Pan w ten raj
Urok i wdzięk mi dał
Bym Adamowi świat pokazała
Bym z jego chuja listek zerwała
Adam by stał i patrzył w dal
On by mu stał, on kwiatki rwał
Ptaszek by śpiewał, a on by się nie bał
Sadził by drzewa, wzdychał do nieba i stał
Posłał mnie pan, dał mi ten czar
Bym Adamowi podała dar
By Adam oczy swoje otworzył
I by ochoczo koło mnie złożył
Marny instrument mi dał
By Adam go  gdzie wsadzić miał
Adam beze mnie nadal by stał, kwiatki by rwał
Pod drzewem srał,
Wzdychał do nieba
I wtykał w drzewa swój pal
Tyle by Adam beze mnie miał.

…na pokuszenie

Autor: joanaw kategorii: Puls
21
PAZ

          

Pachniesz mi dzisiaj truskawkowo…

spijam słodki nektar z rozgrzanych ust malinowych,

dotykiem pieszczę

ud słodki granat.

Oczy masz dziś zmęczone

lazurem nieba malowane.

Zanurzam się w miękości Twych włosów,

morelowym meszkiem

ciało gładkie całuję.

Zapachem Twoim dziś pieszczę

zmysłów moich pragnienie.

Otulam się Tobą,

w oczy spoglądam kochane

dziękując za to że jesteś.

Małe tęsknoty

Autor: joanaw kategorii: Puls
20
PAZ

Dłońmi Twymi chciałam pieścić
Ustami całować
w bezpiecznych ramion cieple
się schować
Obiecałeś mi coś
Nie pamiętasz już jak mnie prosiłeś o spotkanie?
Wiesz, ja pamiętam nasze nocne rozmowy
w nich uczuć moc
słów i pragnień westchnienia
Czasem ból, brzydkie słowa
raniłam Cię czasem, wiem
wybacz mój egoizm i podłe gierki
Nie wiem czy mnie wyczuwasz,
nie wiem czy wiesz o czym  naprawdę chciałam mówić,
Nie wiem, czy wszystko dobrze zrozumiałeś
czy wyczuwałeś moje prawdziwe nastroje
Wiem, czasem tak trudno jest uwierzyć,
czasem ciężko jest znaleźć odpowiednie słowa
ja się przyznaję,
kłamałam troszkę
no może bardzo nawet
ale wiesz przez co? -mam nadzieję…
To moje głupie przekonanie, że będąc sobą jestem nudna
A co to  znaczy być sobą?
Wyznania z głębi serca,
zapewnienia,
miłe gesty, na które jeszcze mnie stać
czasem gorycz, smutek, łzy
Czy Ty to wszystko wyczułeś?
Częściej mam złe dni niż dobre
takie płaczliwe
pewnie już dość masz mojego marudzenia
mało mnie osób zna od tej strony
wyjątkiem jesteś
tak, to prawda, że biegnę do Ciebie
gdy mi źle, gdy już żalu dłużej ukryć nie zdołam
nie chcesz mnie takiej
wiem to,
wolisz jak się uśmiecham;
robię to czasem przez łzy
szkoda, że tego nie widzisz
ale ja wierzę, że wiesz…

Upadły anioł to ja

Autor: joanaw kategorii: Puls
16
PAZ

Co nie zrobię jest źle. Jak mówię co inni mówią, znajdzie sie ktoś kto mnie potępi za to, jak myślę, to co myślę, a nie daj Bóg jeszcze to powiem na głos, to wojnę zaczynam. Chcę, żeby co niektórzy zrozumieli, że nie zawsze wszystko to co mówię jest prawdą i nie koniecznie też zgadzam sie z tym co przed chwilą powiedziałam. To co robię w danej chwili jest przeważnie dokładnym odbiciem tego w jakim stanie znajduje się moja dusza, a emocje wyrażają to w taki lub inny sposób. W sumie chcę wszystkim podziękować, że dostarczają mi tych przeżyć w różnych odcieniach sumpatii i totalnego wkurwu. Wiecie doskonale o tym, że jestem jak gąbka i wpijam wszystko bardzo łatwo, gorzej jest z wyciśnięciem tego na zewnątrz.
Już wiele opinii słyszałam na swój temat, niektóre miłe inne wręcz podłe i obraźliwe. Chcę powiedzieć wszystkim zainteresowanym, że szczerze mam w dupie wasze insynuacje i chore urojenia o moim zdrowiu lub niezdrowiu psychicznym jak i  też moich dobrych lub wg. co niektórych złych cechach charakteru. Gdzie nie polezę, zawsze znajdzie się ktoś, komu się wydaje, że mnie zna i pewnie nawet wie co jest dla mnie dobre, a co złe. Chcę się od tego odgrodzić, bo nie mogę pozwolić, by moja wirtualność i czasem złe odczucia, które niewątpliwie się z nią wiążą, przenosiły się do świata realnego; dlatego też kieruję prośbę, do wszystkich, którzy mają mi coś do zarzucenia ; weżcie sie za przeproszeniem odsuńcie ode mnie, żeby nie powiedzieć odwalcie się, ale zróbcie to konsekwentnie. Gram w otwarte karty, mam wady jak każdy człowiek, mniejsze i większe, wcale się ich nie wstydzę, czasem próbuję z nimi walczyć z dość mizernym skutkiem niestety. Bywam podła i złośliwa, wiec radzę uważać na mnie; coś mi się obiło o uszy, że ponoć ktoś biega po czatach z rewelacjami na mój temat, podobno jestem niebezpieczna <rotfl>
Tak wiec podsumowując, weźcie się wszyscy uspokójcie, potraktujcie wszystko z przymróżeniem oka, bo inaczej ten wyścig szczurów skończyć sie może tragicznie <lol>
Notkę w szczególności dedykuję Orchidei, której kwiat już dawno przekwitł, a pozostał po niej ino badyl w przybrzydłej doniczce <wow>

Ps. Błędów ortograficznych nie poprawiłam, bo mi sie nie chciało <szok>